środa, 16 października 2019

Recenzja Battle Chef Brigade

W dzisiejszych czasach pełnych standardowych gier typu FPS, sandbox czy jakieś inne Battle Royale każdy potrzebuje chwili oddechu, Czegoś co choć na chwilę odkuje naszą uwagę od przytłaczającej nas monotnii. Wiem też, że pewnie część z was lubi sobie pojeść i to porządnie, a i przy okazji pograć, więc czemu by nie spróbować połączyć tych obydwu rzeczy? A co gdyby dodać do tego szczyptę rywalizacji? W ten sposób chciałbym was zaprosić do przeczytania recenzji gry ,,Battle Chef Brigade'' w wersji na PC. Gra została wydana również na Nintendo Switch oraz PS4.

Znalezione obrazy dla zapytania battle chef brigade


W głównym menu znajdziemy następujące tryby rozgrywki: tryb fabularny, gra lokalna, dzienne gotowanie oraz wyzwania i galerię.

W trybie fabularnym wcielamy się w rolę Miny. Dziewczyna bardzo chce wziąć udział w nadchodzących mistrzostwach kuchmistrzów z całej krainy w której mieszka, ponieważ jej marzeniem jest dołączenie do tzw. Brygady, czyli elity zajmującej się polowaniem na najrzadsze oraz najsmakowitsze potwory. Jednak jak po pewnym czasie się okaże się, że turniej to nie jedyna przeszkoda jakiej będzie musiała sprostać.

Rozgrywka w trybie fabularnym opiera się na dwóch elementach: pojedynki oraz zadania poboczne.

Pojedynki stanowią całą esencję Bitewnej brygady. Oto jak one wyglądają. Na samym początku od jednego do trzech sędziów ustala swoje preferencje żywieniowe (woda, natura oraz ogień, może być więcej niż 1 żywioł). Gdy to nastąpi, zostanie nam przedstawiony ,,specjalny składnik'', który musi zostać użyty do każdej potrawy niezależnie czy pasuje do żywiołu/ów sędziego czy nie. Bez niego po prostu stracimy masę punktów.

Po wstępie rozpoczyna się walka.W ograniczonym limicie czasowym (średnio 5 minut dla jednego sędziego, 7 minut dla dwóch i 10 dla trzech) musimy zdobyć składniki oraz ,,ugotować'' potrawę/y. Polowanie na składniki odbywa się w formie gry typu hack n slash. Na specjalnie przygotowanych mapach mamy za zadanie zdobyć możliwie jak najwięcej najlepiej pasujących do danych sędziów składników a następnie je donieść do bazy, ponieważ nasza kieszeń może pomieścić określoną ilość składników. Moja rada: Najpierw poświęćcie ok.50% -60% czasu na zebranie składników, a potem gotujcie. Mina ma do swojej dyspozycji ciosy lekkie oraz mocne, magię (która odnawia się z czasem jak zdrowie) oraz ataki w powietrzu. Po zebraniu składników nadchodzi czas na gotowanie i tutaj mamy element logiczny. Należy połączyć min. 4 żywioły w takim samym kolorze, aby zdobyły one wyższy poziom i tym samym zyskały na smaku (czyli zdobyły dla nas więcej punktów). Poziomy maksymalnie są 3 dla każdego połączenia, czyli staramy się dążyć do jak największej liczby żywiołów na maksymalnym poziomie. Oczywiście nie obyło się bez bonusów. Od czasu do czasu natrafimy na sosy, które mogą zmieniać kolory żywiołów, specjalne kości, które po połączeniu dają nam ,,dziki żywioł'' czyli pasujący do każdego koloru, ale w późniejszej części gry trafią się też przeszkody jak np. samoniszczące się żywioły, które są wyrzucane z gry jeżeli poruszymy nimi zbyt dużą ilość razy przed połączeniem. Po pewnym czasie będziemy mieli także możliwość zakupu dodatkowych patelni i garnków, które będą mogły nam dawać bonusy jak chociażby garnek, który pozwala na samodzielne polepszanie pojedyńczych żywiołów, jednak zajmuje to trochę czasu czy książki zwiększające statystyki podczas zbierana składników.
Znalezione obrazy dla zapytania battle chef brigade gameplay

Po upływie czasu następuje ocena (jeżeli nie zdążymy dać właściwych dań do odpowiednich sędziów, gra da dania losowo, więc warto zachować jeszcze te 10-15 sekund). W zależności od tego ile mamy żywiołów oraz na jakim poziomie one są, czy są to żywioły odpowiadające sędziom, ile jest żywiołów za którymi sędziowie nie przepadają, czy użyto specjalnego składnika, czy potrawa nie zawiera trucizny itd. następuje podliczenie punktów i osoba, która ma ich więcej, wygrywa i przechodzi dalej.
Znalezione obrazy dla zapytania battle chef brigade gameplay
Zadania poboczne, mamy ich trzy rodzaje. Pierwszy to pomoc w eksperymentach, gdzie musimy w odpowiednich ruchach usunąć lub ułożyć żywioły. Drugi rodzaj zadań jest najprostszy i polega tylko na upolowaniu odpowiedniej ilości zwierząt bądź składników. Trzeci rodzaj jest najbardziej dochodowy, ale też najtrudniejszy. W ograniczonym limicie czasowym musimy w odpowiedni sposób układać żywioły na talerzach klientów w restauracji. Jeżeli nam się to uda, otrzymujemy zapłatę w zależności od tego jak nam szybko poszło, a jeżeli będziemy za wolni to utracimy część pieniędzy. Im więcej i szybciej klientów obsłużymy, tym więcej zarobimy, a złoto możemy przeznaczyć na wyżej wspomniane bonusy. Zadania te możemy wykonywać tylko raz na dzień, więc dobrze jest zawsze dawać z siebie 100% (zwłaszcza przy trzecim).
Znalezione obrazy dla zapytania battle chef brigade gameplay

Tryb lokalny to pojedynek dwóch osób będących przy jednym komputerze. Ustalamy czas, sędziów, mapę oraz wybieramy postać (są ich 3, ale niech ich umiejętności oraz rozbieżności pozostaną tajemnicą na potrzeby fabuły) i bierzemy się za gotowanie.

Dzienne wyzwania to tryb polegający na tym,że każdego dnia gracze online rywalizują ze sobą w tabeli o jak najwyższą ilość punktów. Każdego dnia mapa oraz sędziowie się zmieniają, więc jest to tryb dla wytrwałych kucharzy chcących polepszać swoje umiejętności. No i jest to też jakiś tam pretekst do powrotu do gry chociaż na te 10-15 minut każdego dnia.

Wyzwania jak sama nazwa wskazuje to tryb w którym możemy podjąć się różnorakich aktywności np. poćwiczyć swoje umiejętności bez limitu czasowego czy podjąć się pomniejszych zadań z jednym życiem i bez regeneracji punktów życiowych.

W galerii możemy zobaczyć obrazy oraz twórców gry.

Grafika jest fenomenalna. Ręcznie rysowane obiekty, postacie oraz świat zachwycają. Całość wygląda jak fantastycznie narysowana kreskówka dzięki czemu nie sposób jest zapomnieć jej unikatowego stylu.
Znalezione obrazy dla zapytania battle chef brigade gameplay
Muzyka jest bardzo dobra. Odpowiednio do sytuacji dobrane utwory symfoniczne czy wykonane na akordeonie pasują do świata przedstawionego bez najmniejszych oporów. Utwory naprawdę sporo zyskują podczas pojedynków, gdzie tylko bardziej budują atmosferę epickości. Dubbing w grze jest.... ok. Nie miałem z nim większych problemów, jednak miałem wrażenie, że niektóre postacie nie dostały należnego im głosu.

Czy gra posiada jakieś wady? Oczywiście, nie ma róży bez kolców (niestety). Pierwsza wada to zepsucie jedynej opcji graficznej (poza zmianą okna oraz rozdzielczości) czyli V-sync. Nie wiem czy to monitor czy gra ale przy włączonej opcji gra chrupała niemiłosiernie skacząc po klatkach na sekundę jak się jej podoba, a przy wyłączonej widać było jakąś dziwną kreskę idącą z dołu do góry kiedy Mina była w ruchu. Strasznie mnie to rozpraszało przez pewien czas, ale w końcu przyzwyczaiłem się. Druga wada to tylko 3 postacie w trybie gry lokalnej. Mimo iż są one bardzo różnorodne myślę, że można byłoby dodać jeszcze ze dwie (dodatkowo byłyby one także uzasadnione fabularnie, ale nie powiem jakie). Trzecia i ostatnia wada to... praktyczny brak powodu powrotu do tej gry. Po ukończeniu gry pozostaje tylko gra lokalna (chyba,że ktoś jak ja nie ma znajomych), tryb dzienny (ale nie każdy chce i może grać każdego dnia i maksować wyniki) oraz wyzwania, które w moim przypadku szybko stały się powtarzalne i nużące. Sama fabuła to solidne 10 godzin, ale to raczej jednorazówka, no chyba, że któryś z tych trybów wam się spodoba na tyle, że będziecie chcieli do niego wracać.

Czy warto zainteresować się Battle Chef Brigade? Co ponarzekałem to ponarzekałem, ale teraz jak się najadłem mogę stwierdzić, że Brygada to fantastyczna potrawa doprawiona odpowiednią miłością, rozgrywką oraz historią. Nietypowe połączenie bijatyki oraz gry logicznej ze szczyptą gry przygodowej tworzą danie wykwintne. A na deser mamy przecież jeszcze tryby dodatkowe, ale to jak już wspomniałem tylko jeżeli mamy zamiar na posiłek zaprosić znajomych bądź sami nie mamy dość i chcemy zjeść wszystko do ostatniej kruszyny. Danie to w tej chwili na Allegro nie kosztuje więcej niż 10 zł ,więc cóż mogę powiedzieć więcej niż życzyć wam smacznego i do zobaczenia w Masterche..... Brygadzie.
Znalezione obrazy dla zapytania battle chef brigade gameplay

czwartek, 23 listopada 2017

2 LATA!!!

HURRA!! MÓJ BLOG MA JUŻ 2 LATA!!! Wiem,że jestem trochę spóźniony, ale piszę matury próbne i po prostu za bardzo nie mam sił aby napisać jakieś recenzje, ale na pewno postaram się raz na jakiś czas umieścić recenzję jakiejś gry. Póki co, musicie być cierpliwi (o ile jeszcze mnie ktoś czyta :D). Jeszcze raz sto lat, sto lat!!

środa, 1 listopada 2017

NOWA KONSOLA!!!!

HURA!!! MAM NOWĄ KONSOLĘ!!! A to oznacza kolejne urządzenie do recenzowania gier. A co to za konsola? To......... NINTENDO SWITCH!! Wkrótce powinna pojawić się recenzja gry na ten system, tak więc bądźcie cierpliwi.

Podróż

Czasami zdarzają się w życiu momenty, w których nie mamy ochoty na nic. Chcemy po prostu sobie usiąść w fotelu, posłuchać dobrej muzyki lub popatrzeć na gwiazdy. ,,Podróż'' to nic innego jak wirtualna podróż po pustynnej krainie przepełnionej niezapomnianym doświadczeniem.




Fabuły w tej grze praktycznie nie ma. Przejmujemy kontrolę nad ludzikiem odzianym w czerwone ubranie z szalikiem, a jego celem jest dostanie się na górę, z której wydobywa się światło, a naszym celem jest oczywiście pomóc mu się tam dostać.

Rozgrywka jest banalna. Mamy po prostu naszą cichą postacią iść naprzód w stronę góry, przy okazji rozwiązując zagadki logiczne. Nasza postać potrafi latać dzięki szalikowi, który nosi. Często spotyka jego odłamki, dzięki czemu szalik staje się dłuższy i można dłużej latać. Nasza postać potrafi także za pomocą sygnału aktywować odpowiednie elementy otoczenia, które wpływają na rozwiązywanie łamigłówek i odszukiwanie kolejnych skrawków szalika. Dostępny jest także tryb kooperacji, ale niestety nie możemy razem nic zdziałać ani się nawet komunikować z towarzyszem. Zyskujemy jedynie cichego kompana podróży.

Nie rozgrywka jednak jest trzonem tej gry, ale grafika oraz muzyka. Widoki podczas naszej podróży są absolutnie przecudne. Wystarczy dosłownie chwila,aby wsiąknąć na tyle, aby dojść do końca naszej wędrówki. Takie widoki jak zapadnięta świątynia, zakopany w piasku most, szczyt góry czy moja ulubiona sekcja surfingu po piasku, gdzie przejeżdżając przez świątynie i będąc razem z fragmentami szalika pływającymi w piasku, możemy podziwiać zachód słońca. Po prostu coś pięknęgo. Muzyka z kolei to świetne utwory orkiestralne, które idealnie nadają klimat całej produkcji. Jeżeli macie ochotę na koncert orkiestry symfonicznej, to nie musicie już iść do Filharmonii. ,,Podróż'' zapewni wam odpowiednie doznania.

Nazywanie ,,Podróży'' grą jest nieodpowiednie. To raczej doświadczenie pozwalające się zrelaksować oraz doznać niezapomnianych wrażeń. To jest trochę z wyjściem do muzeum sztuki. Nie rozumiesz o co chodzi, ale obrazy są tak piękne, że mógłbyś na nie patrzeć godzinami. Faktem jest niestety, że do końca naszej wędrówki dojdziemy w ok.2h, ale jest to podróż, której na długi czas nie da się zapomnieć. Ja osobiście chciałbym więcej takich doznań, bo przecież nie można w kółko kogoś zabijać, kogoś okradać czy cały czas się skradać. Czasami po prostu trzeba się zatrzymać i popatrzeć na piękno, które nas otacza dookoła.

sobota, 24 grudnia 2016

WESOŁYCH ŚWIAT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!!!

Z okazji Świat Bożego Narodzenia życzę wam  wszystkim dużo szczęścia, dobrego expa, mnóstwa golda, jeszcze więcej easter egg'ów do odkrycia, samych dobrych chwil z najbliższymi, jeszcze większej liczby gier do skończenia oraz tego, abyście nawet porażki przyjmowali z uśmiechem :D. A także niechaj Nowy Rok przyniesie wam wszystkim jeszcze więcej dobrego i mniej złego niż w tym roku.

P.S Niechaj Mikołaj ma dla was w zanadrzu coś specjalnego a także nie upijcie się za bardzo w sylwestra XD.

sobota, 19 listopada 2016

STO LAT!!! STO LAT!! NIECH ŻYJE, ŻYJE NAM!!

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!! A dlaczego? Mój blog ma już okrągły rok! Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim,którzy sprawdzili mojego bloga. Dziękuję także bliskim za wsparcie oraz wam za wasze opinie. To jest też wasz dzień. Została ostania sprawa. Wiem, że dość krucho z recenzjami, ale jestem zawalony nauką i po szkole raczej nie mam sił oraz natchnienia na pisanie kometarzy oraz recenzji. Niestety, ale następny czas wolny będę mieć dopiero na święta.

DZIĘKUJĘ WAM Z CAŁEGO SERCA ZA WSPARCIE!

Dobra. To idę zjeść tort. Może wam coś zostawię :D.

Portal

Nie wiem co jest ostatnio, ale te dzisiejsze gry FPS przypominają z goła to samo. Ciągła wojna, ciągle się zdobywa fragi, ciągłe zabijania. A gdyby tak przenieść się do świata, w którym się nie strzela z pistoletu a ze specjalnego urządzenia? A gdyby tak zamiast walczyć na wojnie, próbować uciec z ośrodka badawczego? Dla mnie to o wiele bardziej interesujące.


W grze Portal wcielamy się w rolę Chell, kobiety, która została z niewiadomych powodów uwięziona w ośrodku badawczym Aperture Science i zostaje zmuszona przez SI o nazwie GLaDOS, do wykonywania testów aż do końca życia. Co pozostaje, tylko ucieczka.


Portal nie jest jak by się to mogło wydawać na pierwszy rzut oka typową grą FPS. Jest to gra logiczna typu FPP. Naszym zadaniem jest rozwiązywanie zagadek za pomocą portal gun'a, który ma dość ciekawą funkcję. Mianowicie ma on dwa kolory strzałów, niebieski i pomarańczowy. Działa on tak, że np: Możemy wystrzelić niebieską wiązkę na ścianę przed nami, a pomarańczową na ścianą obok, i teraz zamiast podchodzić do drugiej ściany, przechodzimy przez niebieską wiązkę i wychodzimy pomarańczową. Jest to główna mechanika gry. Oczywiście, żeby nie było za prosto na kolejnych poziomach będą się pojawiać przeszkody. Najpierw będzie to zwykłe dociśnięcie guzika za pomocą wielkiej kostki, ale potem pojawią się toksyczne baseny, miłe wieżyczki, które strzelają,gdy tylko nas zobaczą, specjalne ściany przez które nie można wystrzeliwać portali itd. Zagadki są naprawdę ciekawe i wymagają użycia makówki. Do przejścia mamy 19 pokoi z testami, ze czego ostatni jest najdłuższy i zawiera finałową walkę z bossem. Każdy pokój będzie zawierać także komentarze od GLaDOS, która ma nas pod ciągła obserwacją( a jej komentarze nie raz są całkiem zabawne). Po ukończeniu gry zostają w zasadzie tylko dwie opcje, aby do niej wrócić: Dodatkowe komory testowe z wyzwaniami dostępne pod nazwą ,,Dodatkowe Mapy" oraz oczywiście wykonywanie Steam'owych osiągnięć.

Grafika jak na rok 2007 jest naprawdę przyzwoita, jednak dziś nie zrobi już takiego wrażenia. Tekstury są na dobrym miejscu, efekty także są przyzwoite, a poszczególne szczegóły i modele są wykonane co najmniej bardzo dobrze.Zimne, futurystyczne chromatyczne ściany budynku bardzo dobrze pokazują zimne miejsce bez życia.


Dźwięku w tej produkcji nie ma za dużo. Sprowadza się on jedynie do mów GLaDOS, dźwięków wieżyczek oraz muzyki. Tak mało a tak dobrze wykonane. Za każdym razem gdy usłyszę głos GLaDOS albo wieżyczki to zaczynam się bać. Nie żartuję. A muzyki nie ma aż tak dużo i jest raczej wątkowa, ale trzyma poziom.

Minusy: 1.Gra jest naprawdę krótka. Da się ją ukończyć w 2-3h. czyli nie za dużo. Zwłaszcza jeżeli będziecie chcieli ją powtarzać, to na pewno będzie jeszcze krótsza.
2.Niektóre zagadki mogą doprowadzić do szewskiej pasji tych, którzy na co dzień nie grają w gry logiczne. Naprawdę. Przy niektórych zagadkach będziecie zmuszeni do sięgnięcia po poradnik, albo samemu tracenie czasu na to, jak to cholerstwo rozwiązać.
3.Niska powtarzalność.  Poza dodatkowymi mapami i osiągnięciami nie ma żadnego powodu, aby do tej gry wracać. Jest to gra na raz.

Portal na początku swojego istnienia był dodawany do kolekcji The Orange Box, i jak na taki dodatek wyszedł naprawdę przyzwoity. Faktycznie, to gra naprawdę krótka, ale miał to być dodatek i nikt nie spodziewał się, że stanie się z tej gry taki hit. Nic więc dziwnego że wyszła także druga część oraz do kupienia jest zestaw zawierający obie części, które serdecznie polecam.  To co? Ktoś się odważy wejść do Aperture Science, aby wypróbować Portal Gun'a? JA OWSZEM!!!


czwartek, 6 października 2016

Overwatch

Blizzarda podziwiam w zasadzie od czasów gry diablo II. Wtedy to po raz pierwszy miałem styczność z tą firmą. Potem grałem w praktycznie każdą grę jaka wyszła od niej. Gdy pierwszy raz zobaczyłem zapowiedź gry Overwatch, to nie miałem takiego Hypu jak większośc fanów. Przez kilka tygodni miałem gdzieś co się dzieje z tą grą. Do czasu. Po zobaczeniu 3 filmów animowanych, moje,,Meh.'' zmieniło się na ,,O BOŻE!!! JAKIE TO JEST ZARĄBISTE!!!!" Więc poczekałem na  urodziny i gdy tylko dostałem pieniążki jako prezent, od razu poleciałem do sklepu z elektorniką i zakupiłem grę Overwatch. Ale czy na pewno warto to kupić?



W grze co prawda nie ma kampanii ani fabuły, ale jest ona przedstawiona za pomocą filmików, komiksów, wiki itd. Więc. Na ziemi w dalekiej przyszłości wybuchła wojna pomiędzy robotami a ludźmi. Kryzys ten nazwano ,,Kryzysem omnicznym". Chcąc zastopować rozwój tej wojny, sformowano specjalną grupę uderzeniową Overwatch, której celem było zatrzymanie konfliktu. Udało im się to i od tej pory stali się oni największymi herosami na świecie. Jednak lata mijały, a na świecie było coraz więcej przestępczości. Ludzie zaczęli obwiniać organizację Overwatch za taki stan rzeczy. Doszło nawet do tego, że główna siedziba została zniszczona, a większość osób w środku zginęło. Teraz członkowie dawnej grupy uderzeniowej żyją własnym życiem, ale jest ktoś(Właściwie Winston), kto chce przywrócić Overwatch do czynnej służby oraz zaprzestać ciągle rosnącym konfliktom na świecie.

Zacznę może od omówienia gameplay'u, aby potem przejść do trybów gry. Gameplay należy do gatunku tzw. Hero-Shooter, czyli FPS, tylko że z wieloma postaciami do wyboru. Na początku każdego meczu możemy wybrać jedną z 22 postaci podzielonych na 4 różne podklasy(Atakujące, Broniące, Tanki oraz Wsparcie). Drużyna składa się z 6 osób i jeżeli będziemy mieli problemy ze skompletowanej optymalnej drużyny, to po prawej stronie mamy pomocnika, który nam pomoże, ale wcale nie musimy się do niego ustosunkowywać. Każdy z bohaterów ma inną broń oraz kilka umiejętności specjalnych (jak w MOBA). Aktywujemy je za pomocą odpowiednich przycisków(jednak niektóre postaci posiadają też umiejętności pasywne). Każdy bohater posiada też Super zdolność, którą ładuję atakując wrogów. Gdy się załaduje, po wciśnięciu odpowiedniego klawisza, będziemy mogli trochę zamieszać w szeregach wroga. Przedstawię teraz postać jako postać:   Żniwiarz: Broń: Strzelby, które mają duży rozrzut, ale dobrze działają z bliska oraz są dobre tanków. Umiejętność pasywna: Po zabiciu wroga, może wziąć czarną kulę, która odnowi mu trochę zdrowia. Umiejętności: Zamiana w ducha, dzięki której porusza się szybciej i unika każdego ataku, ale nie może strzelać, teleportacja do wybranego miejsca. Umiejętność specjalna: Zaczyna wykonywać taniec śmierci, który zadaje spore obrażenia każdemu wrogu w pobliżu. Tak to plus minus wygląda. Każda postać jest inna i gra się nią inaczej.  Teraz trochę o interfejsie. Na górze mamy nasz cel do zdobycia lub co mamy zrobić, czas oraz postęp. W lewym dolnym rogu mamy ikonkę naszej postaci oraz dwa paski: biały oraz niebieski. Biały to życie, które też może zostać zwiększone(pomarańcz z białym to życie z pancerzem, a niebieski z życiem to osłona, która się odnawia z czasem). Niebieski pasek z płomykiem to oznacza nasz udział np: w zabójstwach, bronieniu celu itd. Im bardziej będziemy się starać, tym więcej ognia dostaniemy. Jeżeli nasza ikona się zapali, to przeciwnicy będą wiedzieli, że idzie nam świetnie i muszą się z nami liczyć. W prawym dolnym rogu mamy ikony umiejętności oraz ich czas odnowienia po użyciu, a także nasza amunicja. Tylko że amunicja nie działa tak jak np: w Call of Duty. Tutaj mamy nieograniczoną amunicję, ale mamy ograniczony magazynek. Na dole mamy procent ładowania naszej super zdolności, gdy zacznie się błyskać, czyli dojdzie do 100%, to możemy jej użyć. Ponadto klasycznie mamy celownik oraz kilka dodatkowych informacji oddzielnych dla każdej klasy. Po każdym meczu jest jeszcze szybkie przedstawienie zwycięskiej drużyny, spojrzenie na akcję meczu, oraz wybór najlepszego gracza a także na podsumowanie naszych statystyk i punktów rankingowych(jeżeli graliśmy mecz rankingowy.

Jeżeli chodzi o tryby gry, to w menu znajdziemy takie opcje:
-Graj: Tutaj mamy opcję szybkiej gry, gry z ludźmi przeciwko SI, grę rankingową(o której mógłbym się trochę rozpisać, ale mi się nie chce XD), Własną grę oraz Rozróbę tygodnia, w której są różne modyfikatory wpływające na rozgrywkę.

-Szkolenie: Klasyk Gra z botami SI z SI, samouczek oraz obszar treningowy, gdzie możemy poćwiczyć postacie

Mamy w menu jeszcze kilka opcji: Bohaterowie: Tutaj możemy podejrzeć oraz zmienić kosmetykę naszych postaci jak np: Możemy zmienić ich skórkę, graffiti, prezentację zagrania, emotkę, pozę po meczu itd. Te kosmetyczne rzeczy zdobywany w łupach, gdzie po wbiciu poziomu oraz za prawdziwe pieniądze dostajemy kosmetyczne dodatki do bohaterów.

W Społeczności możemy podejrzeć naszych znajomy, różne formacje oraz graczy, z którymi ostatnio graliśmy (ze znajomymi możemy też stworzyć ekipę i grać z innymi)

W karierze możemy podejrzeć nasze ogólne oraz dokładne statystyki, obejrzeć osiągnięcia, za które dostajemy nagrody oraz zmienić ikonę gracza.

O opcjach nie ma co pisać: graficzne, dźwiękowe, tajne itd. itd.

Nie wspomniałem jeszcze ani razu oraz trybach walki oraz o tym na jakich arenach będziemy grać.
Trybów mamy kilka: Przejmowanie punktu(Atak, Obrona), Król wzgórza, Pchanie ładunku oraz hybryda(najpierw przejmij punkt a potem pchaj ładunek). Areny są rozmieszczona w różnych krajach takich jak Egipt, Rosją, Grecja, Japonia, Chiny itp. Każda z nich jest duża i na pewno jest świetnie zaprojektowana.

Grafika tej gry jest miodna, Postaci, areny, menu, No po prostu wszystko jest wykonane na tip top. Nie mam zastrzeżeń.

Muzyka jest genialna: Świetna muzyka orkiestralna tylko pobudza do gry oraz buduje napięcie. Głosy postaci jak i dubbing są mistrzowskie. Nie mam zastrzeżeń.

Minusy(też tego nie lubię, nikomu nie powinno się wytykać wad :( )
1.Brak kampanii. Taka fabuła aż prosi o kampanię fabularną .No błagam, też chcę wiedzieć więcej na temat tej fabuły, która jest całkiem interesująca.
2.Cena. Musi to być. To świetny tytuł, ale cena wynosząca ok.220 zł za wersję Origin to lekka przesada, zwłaszcza, że wszyscy myśleliśmy,że gra będzie za darmo. Aha no i jeszcze te cholerne...
3.Skrzynki. Jestem przeciwny wydawaniu pieniędzy w CS:GO oraz tutaj oraz w ogóle grach tego typu na skrzynki, które zawierają jakieś kosmetyczne pierdoły. No błagam, płacić kilka euro za jedną skrzynkę to trochę dużo, zwłaszcza, że nigdy nie wiemy co nam wyskoczy.

Nie mogę temu zaprzeczyć. Overwatch to jak dla mnie jedna z najlepszych sieciowych strzelanek, w jakie kiedykolwiek grałem. Gdy raz usiądziesz, to zaczynasz o 10, a kończysz o 20, ale masz to gdzieś i grasz dalej. Ta gra jest tak uzależniająca, tak świetna, tak...(nie chcę was męczyć dalszymi tak), że po prostu nalegam was do kupna, nawet jeżeli cena gry jest tak wysoka( ale na GTA V to nikt nie narzekał). Społeczność tej gry jest całkiem miła i jestem pewien, że ta gra nigdy nie padnie. Cholernie polecam!!! A teraz przepraszam. Muszę iść w bój z moimi shurikenami jako ninja robot. DO BOJU!!!!

wtorek, 6 września 2016

Clash Royale

Dzisiaj nabrałem ochoty, aby zrobić recenzję świetnej gry mobilnej, która reprezentuje gatunek MOBA. A jak wiadomo takich gier na smartphony nie ma za dużo. Clash Royale. Najnowsza gra studia Supercell, która ma na swoim koncie takie gry jak Clash of Clans oraz Boom Beach po raz kolejny chce udowodnić, że nie ma sobie równych. Ale czy to się udało?

Przejdę od razu do omówienia menu gry, gdyż to jest nasze główne centrum. W menu możemy robić 5 rzeczy:
1. Przeglądać sklep. W sklepie możemy kupować nowe karty, które dzielą się na pospolite, rzadkie oraz epickie, czyli mega rzadkie. Karty do kupienia zmieniają się co kilkanaście godzin, ale to nie znaczy, że się nie powtórzą. W niedzielę jest do kupienia zamiast 3, 6 kart.  W sklepie za prawdziwe pieniądze możemy też kupić Gemy, które umożliwiają kupno złota oraz skrzyń, w których są karty.

2.Dalej mamy naszą talię. Tutaj za zdobyte złoto możemy kupować polepszenia naszych jednostek, ale najpierw musimy uzbiebrać odpowiednia ilość kart. Gdy to zrobimy, wtedy możemy polepszyć te jednostki (oczywiście za odpowiednią zapłatą w złocie) na wyższy poziom. Poziomy dają to, że jednostka ma więcej zdrowia oraz ma wyższy atak. Jednostek w grze jest naprawdę dużo i to one służą głównie w grze. Mają one wiele zastosowań np: Smok może latać, dzięki czemu nie mogą go trafić żadne jednostki z bronią białą, czy np: armata, która służy do obrony naszego zamku. Oczywiście mamy też do dyspozycji zaklęcia, które mogą osłabić przeciwnika lub zrobić mu kuku. W talii możemy mieć maksymalnie 8 jednostek lub/i czarów. Mamy 3 sloty na talie.

3.Dalej mamy ekran główny. To tutaj zaczynamy walki oraz możemy otworzyć skrzynie, które nam ,,dropią" po pojedynku, otworzyć skrzynie darmowe, oraz skrzynię która kosztuję odpowiednia ilość koron. Możemy także podejrzeć ny. wiadomości, obejrzeć mecze oraz zobaczyć jakie osiągnięcia możemy zdobyć. W zależności od tego ile mamy pucharów, to na takiej arenie będziemy walczyć. Na każdej arenie są inne karty do zdobycia, a wraz ze wzrostem punktów, będą coraz potężniejsze jednostki.

4. Nasz Klan. Tutaj mamy ekran klanu, do którego należymy. Dobrze by było, gdyby się na początku do jakiegoś klanu zapisać. Dzięki temu możemy rozmawiać z innymi ludźmi w klanie, prosić ich o karty, dawać im karty, co z kolei daje nam doświadczenie(każdy kolejny poziom naszego profilu to większy atak wież oraz więcej życia wież). Możemy też wyzwać członka klanu na przyjacielski pojedynek.

5.Tryb turnieju. Odblokowuje się on na poziomie 8 i z tego co mi wiadomo mamy walczyć z graczami, których jeśli pokonamy dawać nam będą trofea turniejowe, co z kolei pozwoli nam otwierać gigantyczne skrzynie.

Dobra koniec tych formalności. Przejdźmy do rozgrywki. Cała gra opiera się pojedynkach 1vs1, w których chodzi o to, aby zniszczyć zamek wroga. Każdy z graczy ma po swojej stronie 2 wieże łucznicze, oraz za nimi po środku jest zamek naszego króla. Obie strony, czyli nasza i wroga, przedzielone są mostami, które trzeba przejść aby znaleźć się po stronie wroga. Każdy z graczy Na samym początku bitwy ma do dyspozycji 4 jednostki z 8 posiadanych. Gdy gracz zagra jakąś, dodawana jest kolejna. Nie musicie się przejmować liczbą jednostek, gdyż jest nieograniczona. Naprawdę trzeba się przejmować Eliksirem. Każda jednostka kosztuje eliksir. Uzupełnia się on dość wolno, dlatego trzeba grać z głową. Nie tylko jaką jednostkę bądź czar zagrać, ale też gdzie, gdyż położenie ma znaczenie. Ponadto każda jednostka ma określony czas przybycia. Gracze stawiają jednostki po swojej stronie, jednak jeżeli komuś uda się zniszczyć chociaż jedną wieżę, to ma dostęp i do dodatkowego pola na stawianie jednostek oraz do zniszczenia zamku. Jednak nie myślcie sobie, że wróg będzie wam pozwalał bezkarnie niszczyć swoje jednostki oraz wieże. Jednostki mogą nawzajem się atakować. Oczywiście wygrywa ten, który ma więcej jednostek, bądź silniejszych jednostek oraz czarów. Kluczem do wygranej jest balans i trzeźwe myślenie. Pojedynek trwa 3 minuty. Ale podczas ostatniej minuty każdy z graczy dostaje 2 razy więcej eliksiru, co oznacza, że może szybciej stawiać jednostki oraz zagrywać zaklęcia. Jeżeli do końca czasu nikt nie zniszczy zamku wroga, mamy dogrywkę. Ta osoba, która jako pierwsza zniszczy chociaż wieże wroga, wygrywa. Jeżeli to się nie stanie, jest remis. Za wygraną bądź przegraną dostajemy złoto. Za wygraną dostajemy także korony, które służą do otwierania skrzynek koronowych, złoto oraz skrzynie. Dostajemy też puchary, które mogą nas wrzucić na wyższą arenę. Za przegraną też dostajemy złoto oraz możemy dostać korony, ale za to tracimy puchary. Za remis to samo, ale nie tracimy oraz nie dostajemy pucharów. Podczas meczu mamy także możliwość wysłania naszemu przeciwnikowi kilku minek lub dymków ze słowami.

Grafika jest kolorowa, ale przy tym komiksowa. Jednostki są świetnie zaprojektowane, podobnie jak areny. Grafika prosta, acz trzyma się całości. Muzyka jak i dźwięki są dobre. Odgłosy walki czy szczątkowa muzyka są świetne. Zwłaszcza ten tłum liczący od 10 w dół pod koniec pojedynku. To naprawdę buduje napięcie.

Minusy. Też ich nie lubię. Ale co poradzisz. Na pewno jest to AI jednostek. Jest trochę poprawione od czasu Clash Royale, ale naprawdę często zdarza się, że jednostka nie idzie tam, gdzie jej kazaliśmy albo robi zupełnie co innego. Dalej jest to lekkie pay2win. Wygrywa osoba, która ma lepiej zbudowaną talię oraz lepsze jednostki. A żeby to zrobić trzeba albo sporo grać, albo kupować. Ale o tyle dobrego, że matchmaking jest świetny, więc dam to jako neutral. Dalej jest wolne zdobywanie poziomu. Zanim zdobędziemy poziom profilu mijają wieki. Expa zdobywamy w zasadzie tylko za dawanie kart, polepszanie jednostek i to chyba tyle.

Clash Royale jest to genialna gra na zabicie nudy podczas przerwy w szkole, na jazdę do pracy, na podróż czy też na krótkie posiedzenie. Oczywiście zadowolą się też osoby, które lubią masterować swoje umiejętności, grając kilka godzin dziennie. Pojedynki są krótkie, akcja trzyma w napięciu, wszystko jest w miarę dobrze zbalansowane. Polecam, zwłaszcza, że niewiele jest takich gier na rynku mobilnym. To co? Kto chce wziąć udział ze mną w najbardziej niedorzecznym pojedynku( tekst z reklamy Clash Royale.)?

środa, 10 sierpnia 2016

Komentarz #2 Czy abonament w grach MMO jest naprawdę taki ważny?

Witam serdecznie. Zanim przejdę do właściwej części artykułu, chciałbym uprzedzić, że każda osoba ma własne zdanie, a to jest moje na ten właśnie temat. Szanuję to, że ktoś może mieć inne poglądy,ale proszę nie dawać negatywnych treści tylko dlatego, że ktoś ma inne. Dziękuje.

Gram w gry sieciowe bardzo często. League of Legends, Dungeon Fighter Online czy też Metin2. To tylko niektóre z tytułów. Jednak za każdym razem, gdy ktoś mnie pyta czy gram np. W World of Warcraft czy Star Wars The Old Republic to odpowiadam, że nie, a jak pyta dlaczego, to podaje jedno magiczne słowo. A to słowo to... Abonament. Poważnie. Nie gram w Wowa bo jest abonament i już tłumaczę dlaczego jestem przeciwny abonamentowi w grach MMO.

Wezmę na przykład World of Warcraft. Żeby móc w ogóle grać w tę grę to musisz płacić abonament który wynosi ok.15$ za miesiąc, co w przeliczeniu na nasze wynosi ok.60 zł. Czy wy wiecie co można zrobić z taką sumą jeżeli chodzi o świat gier? DUŻO!!! Możesz kupić jakąś grę na przecenie, poszukać na allegro kluczy na różnorakie platformy, poszukać trochę tytułów indie, kupić kilka płyt z muzyką itd. Ale nie. Musimy płacić, żeby w ogóle móc grać. Tzn. Przepraszam mój błąd. Możesz grać, ale do osiągnięcia poziomu 20. Potem nie zdobywasz expa i nie możesz dalej iść i levelować postaci. Ale Blizzard był łaskawy i umożliwił nam kupno abonamentu poprzez zdobycie takiego tokenu. Ale najpierw ktoś musi za niego zapłacić prawdziwe pieniądze, a potem jeszcze w domu aukcyjnym trzeba zdobyć kosmiczną ilość złota.

Trochę lepiej sprawa wygląda w Star Wars The Old Republic. Da się grać za darmo, ale przy płaceniu abonamentu dostaję się dostęp do wszystkiego co gra ma do zaoferowania, a nie tylko tryb fabularny, A jak się płaci abonament to ma się dostęp do paru ułatwień.

Były oczywiście jeszcze większe wpadki z abonamentem. Pamiętacie Lego Universe? Nie? Macie prawo. Ja trochę w nią grałem i dosyć mi się podobała, dopóki nie przyszła kryska na matyska. Aby przejść dalej w grze musiałem zapłacić abonament. Gra w styczniu 2012 roku padła z powodu małego zainteresowania, które było też spowodowane abonamentem.

Czy też np: Lego Minifigures online. Gra najpierw wymagała abonamentu, jak w przypadku WoW czy Lego Universe żeby w ogóle grać, potem dała opcja, która mnie trochę pocieszyła, ale i tak jej nie kupiłem. Nieograniczony abonament. Płacisz ok.250 zł i masz abonament na zawsze. W tym roku w ogóle odeszła od abonamentu i trzeba było ją kupić, żeby w nią zagrać. A za kilka tygodni jest zamknięcie serwerów.

A no i jeszcze Wildstar. Jedna z fajniejszych gier sieciowych w jakie ostatnio grałem. Dlaczego ostatnio? Bo ostatnio gra przeszła na model free2play bez abonamentu. A jeszcze kilka miesięcy temu gra była do kupienia oraz wymagała abonamentu, a teraz musi się ratować.

Żeby nie było. Ja rozumiem czemu służy abonament. Wspieranie twórców, pokazanie chęci do gry itd. Ale problem w tym że te gry mają mikropłatności, a WoW i Star Wars mają jeszcze dodatki płatne. Czy np: Guild Wars 2 ma jakiś abonament albo Metin2? No nie. A i tak się trzymają.

Nadal wiem jedno. Coraz mniej gier korzysta z modelu abonamentowego. Coraz więcej gier rezygnuje z tego modelu, bo on jak dla mnie dzieli graczy na 2 obozy: Na tych którzy płacą i grają oraz na tych którzy nie grają(Są jeszcze nie płacący i grający, ale to temat na inny artykuł). W krótkich słowach. Dopóki jakaś gra sieciowa posiada abonament, który zmusza nas do zapłaty w każdym miesiącu, żeby w ogóle grać. To ja tej gry nawet kijem nie dotknę, dopóki abonament nie zostanie usunięty, albo chociaż jakoś sensownie przystosowany. Z mojej strony to tyle. Do widzenia.


czwartek, 21 lipca 2016

Freedom Planet

Jak dobrze niektórzy wiedzą (zwłaszcza po moich wcześniejszych recenzjach) jestem fanem gier niezależnych. Ciągle wychodzą nowe, są nie drogie, a niektóre z nich są naprawdę świetne. Kilka dni temu przeglądając na allegro tanie gry na Steam trafiłem na grę Freedom Planet. Nie do końca wiedziałem co to jest, ale za 5 zł powiedziałem ,,Za taką cenę mogę spróbować". Zakupiłem grę, zainstalowałem ją i... Zakochałem się. Poczułem się jakbym grał w grę z lat 90.
Fabuła gry jest trochę skomplikowana, dlatego opowiem ją w skrócie. Na planecie Avalice istnieje pewien artefakt, nazwany królewskim kamieniem. Każde z trzech miast na tej planecie nie ma prawa go tknąć. Jednak główny złoczyńca, Lord Brevon, przybywa do jednego z głównych miast i zabija jego władcę, natomiast jego syna poddaje hipnozie, by dowodził armią. Główni bohaterowie, czyli smok Lilac, Kot Carol, Pies Milla oraz kosmita Torque( który, jest tzw. Ścigaczem, co wskazuje na to ,że ściga przestępców) mają za zadanie powstrzymać Lorda Brevona oraz odzyskać Artefakt.
Fabuła gry przepełniona jest dramatem oraz humorem. W każdej cutscence znajdziemy trochę dramatu, trochę pobocznej historii, trochę humoru. Fabuła choć trochę standardowa, ma naprawdę ciekawe momenty, i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że można zagrać w tę grę, dla opowieści.

Gameplay można określić jako połączenie gier z Sonic'iem, poziomami rodem z Jazz Jackrabbit oraz domieszką gry Beat'em Up. Na samym początku trybu przygodowego wybieramy czy chcemy grać Lilac, czy Carol. Postacie różnią się umiejętnościami oraz niektórymi dialogami w scenach( co znaczy, że jeżeli będziemy chcieli poznać całą fabułę, będziemy musieli ukończyć grę Lilac, Millą oraz Carol). Sterowanie w tej grze jest dość proste. Strzałkami się poruszamy, jeden guzik odpowiada za skok, drugi za atak, a trzeci za użycie specjalnej umiejętności. Jeżeli wciśniemy przycisk skoku 2 razy, nasza postać wykona dodatkową akcję np: Lilac może poszybować w górę, jednocześnie atakując, a jeżeli chodzi o ataki, no to możemy wykonywać je w powietrzu, na ziemi, kucać i atakować itp. W lewym górnym rogu interfejsu znajduje się niebieski pasek. Odpowiada on za możliwość użycia super zdolności. Jeżeli się wyczerpie, trzeba chwilę poczekać, aż ponownie będzie można jej użyć. Poziomy są liniowe, choć posiadają wiele przejść, sekretów oraz bonusów. Na każdej planszy są m.in do zebrania karty. Za każdego zabitego wroga, dostajemy specjalne kule, które służą nam jako waluta do gry bonusowej. Podczas przechodzenia poziomów mamy jeszcze do dyspozycji różne tarcze, które nas ochraniają przed obrażeniami, ale niektóre z nich mają specjalne właściwości np: Żółta tarcza nas chroni, oraz przyciąga do nas niebieskie kamienie, które działają jak pierścienie w Sonic'u. Zbierz ich daną ilość, a otrzymasz dodatkowe życie. Design poziomów naprawdę robi wrażenie. Będziemy zwiedzać miasta, lasy, świątynie oraz wiele innych miejsc. Pod koniec każdego poziomu czeka nas walka z Bossem. Przy niektórych naprawdę dostaniecie za przeproszeniem kurwicy, ale przyznać trzeba, że są świetni. Jeszcze jeżeli chodzi o interfejs podczas poziomu, to pod niebieskim paskiem mamy takie czerwone liski. Są to nasze punkty zdrowia. Jeżeli stracimy wszystkie, to tracimy życie. Oczywiście mamy na planszy specjalne miejsca oraz kwiaty, które dadzą nam punkty życia, ale jednak zawsze lepiej się mieć na baczności. Na prawo od niebieskiego paska mamy ilość żyć(czyli relikt przeszłości, za którym nikt nie tęskni), ale bogu dzięki po utracie żyć nie musimy całego poziomu zaczynać od nowa, tylko od punktu kontrolnego. Jeszcze trochę na prawo mamy liczbę niebieskich kryształów potrzebnych do  zdobycia dodatkowego życia, a w prawym górnym rogu mamy czas.

Poza trybem fabuły mamy jeszcze tryb klasyczny, w którym przechodzimy wszystkie poziomy po kolei, tryb time trial, w którym wybieramy dany poziom i staramy się go przejść jak najszybciej, oraz galerię, w której możemy podejrzeć zdobyte rzeczy czy osiągnięcia. Możemy też usunąć dane z gry.

Muzyka w tej grze jest na bardzo dobrym poziomie.  Podczas poziomów jest świetna, ale jeszcze lepsza(przynajmniej według we mnie) jest muzyka podczas walk z bossami. Nie mam żadnych zastrzeżeń do muzyki. Drobne dźwięki też są całkiem niezłe. Zaskoczeniem dla mnie było to, że gra posiada Voice Acting, pomimo tego, że musimy przewijać dialogi. Voice Acting stoi na przyzwoitym poziomie. Mógłby być odrobinę lepszy, ale i tak jest dobrze.

Grafika jest przewspaniała. Przypomina ona dosyć stare platformówki, ale to nic, bo ja bardzo lubię grafikę retro. Modele są wykonane znakomicie, a płynność animacji czasami może się zaciąć, ale tylko podczas walk z bossami(Myślę, że twórcy specjalnie spowalniają obraz, po pokonaniu bossa).

Gra ma w zasadzie tylko 3 poważne minusy:
1.Gra jest dość krótka. Przejście jednej fabuły zajmuje ok.4 godziny. Twórcy dosyć sztucznie wydłużają zabawę dodają jeszcze 2 fabuły do innych postaci, które różnią się tylko dialogami. Jeżeli chcemy poznać całą fabułę , to musimy się męczyć ze wszystkimi, dzięki czemu i tak mamy ok.14 godzin gry.
2. Moim zdaniem jest za mało poziomów. W grze jest tylko 13 poziomów i doceniam to że są naprawdę długie, ale jednak przydałoby się ich więcej.(z czego niektóre z nich da się zagrać, tylko niektórym postaciami, które są zablokowane i trzeba je odblokować Spoiler!!! Te postacie to Torque i Spade). Po ukończeniu gry zostaje tylko pobijanie własnych rekordów na danych poziomach.A ja chcę więcej!
3.I znowu to tylko moje zdanie. Brak trybu kooperacji. Chciałbym tę grę przejść z jakimś kolegą, a tak dostaje strzał w pysk i napis, że gra jest tylko dla jednego gracza. Wielka szkoda.

Nie mogę zaprzeczyć jednemu. Za niecałe 5 zł przeżyłem przygodę, której chyba nie ma nigdzie indziej. Dość ciekawa fabuła, Cudowny gameplay, genialna grafika oraz muzyka złożyły się na mały klejnot gier niezależnych. Jeżeli lubicie gry retro bądź lubicie wyzwania, cholernie polecam grę Freedom Planet, bo to jest gra, która zostaje w pamięci. Gra także nadaje się dla ludzi, którzy uwielbiają speedrun.

P.S Jeżeli w niektórych dialogach będziecie wciskać dół i przycisk umiejętności specjalnej, to może przy odrobinie szczęścia traficie na tajne wpadki postaci podczas tekstów.

P.P.S Twórcy zapowiedzieli w 4 kwartale 2015 roku drugą część, więc spieszcie się, bo dwójka już tuż tuż.

czwartek, 7 lipca 2016

WAKACJE!!!

Jak zapewne wiecie, rozpoczął się okres 2 miesięcznego odpoczynku od edukacji dla osób niepełnoletnich. W związku z tym muszę poinformować, iż prawdopodobnie w tym okresie(czyli do września), może pojawić się mniej recenzji. Może też nie być nawet żadnej. Życzę wszystkim miłego odpoczynku :D.

sobota, 25 czerwca 2016

Recenzja Undertale

Undertale. Gra która wyszła we wrześniu 2015 roku. Na początku nie byłem do niej zbyt przekonany i starałem się od niej trzymać stosunkowo z daleka. I do dziś nie wiem dlaczego to zrobiłem. W maju tego roku, gdy mój przyjaciel zaczął opowiadać jaka ta gra jest świetna, to uważałem , że za bardzo przesadza. Ale postanowiłem kupić tę grę i OMG!!!! Nie mogłem się od niej oderwać przez kilka dobrych godzin. Nie żartuję. Ta gra jest aż tak dobra!

Fabuła gry jest jednocześnie prosta, ale i skomplikowana. Dawno temu, potwory i ludzie żyli ze sobą w spokoju i harmonii, jednak stało się coś dziwnego co podzieliło te 2 gatunki. Wybuchła wojna. Ludziom udało się zagnać potwory do podziemi i za pomocą specjalnego zaklęcia  uwięzić je tam. Jednak istnieje legenda o pewnej górze. Kto wejdzie na tę górę, już z niej nie wróci. My wcielamy się w dziecko, które weszło na tęże górę i spadło do świata potworów, czyli do podziemia. Naszym zadaniem jest wydostanie się z niego.

Gameplay przeze mnie został podzielony na 3 części: Przygodową, walkę oraz rozwiązywanie zagadek
Przygodowa część jest to ta, w której chodzimy naszą postacią, spotykamy innych bohaterów, rozwijamy fabułę, zbieramy przedmioty itd.
Walka jest to kawałek części przygodowej.
Rozwiązywanie zagadek również jest częścią przygody.

Jeżeli chodzi o przygodę to ogólnie chodzi o to, że naszą postacią będziemy się poruszać i po prostu pchać fabułę do przodu poprzez rozmowy, podejmowanie decyzji. Będziemy mogli też np: pochodzić po sklepach i pokupować różne rzeczy ( SPOILER! Twórcy zrobili taki żarcik, że przedmioty możemy sprzedawać tylko w jednym sklepie, który dodatkowo jest ukryty) Poznamy naprawdę ciekawe, zabawne, ale przede wszystkim zapadające w pamięć świetne postacie.

Walka jest także ciekawą rzeczą. Twórca opisuję grę, jako taką, że można ją ukończyć bez zabijania kogokolwiek. i ma rację. System walki jest trochę podobny to JRPG, czyli gdy jest nasza tura, to podejmujemy jedną z 4 decyzji. Możemy walczyć, spróbować się dogadać, użyć przedmiotu lub pod dogadaniu się okazać łaskę.  Gdy jest tura przeciwnika poruszamy się naszym serduszkiem, które jest naszą duszą. Musimy oczywiście starać się unikać ataków wroga, gdyż my też podobnie jak wrogowie mamy ograniczone punkty życia. A po uniknięciu ataków możemy wybrać jedną z 4 akcji. Gdy nazwa danego potwora jest oznaczona kolorem żółtym, oznacza to, że możemy mu dać łaskę. Jednak możemy go też zabić. Przedmioty w tej grze ograniczają się do leczniczych, dających większy atak czy też większą obronę. Tutaj jednak mała rada. Warto spróbować zachować sobie przedmioty znalezione po drodze czy też na początku na późniejsze sytuacje ( np: ciasto cynamonowe z naszego pokoju albo pajęczego pączka warto kupić już na samym początku gry) W zależności od naszej walki możemy zdobyć albo tylko samo złoto, albo XP i złoto (ale nie będę wam psuł zabawy i nie powiem co to XP i LOVE).

Rozwiązywanie zagadek też jest dość ciekawe. Mamy np: przesuwanie pudełek, zrobienie z X kółek czy też zwykłe wciskanie danego guzika. Zagadki zazwyczaj nie są trudne, ale czasami mogą dać w kość.

Opowiem jeszcze o kilku rzeczach, które mnie miło zaskoczyły w tej grze. Po pierwsze walki z Bossami. Są one prześwietne. Jakbym mógł to powalczyłbym jeszcze raz z nimi wszystkimi, gdyż są oni zrobieni naprawdę dobrze i wymagają osobnego podejścia.
Po drugie. Muzyka. Jest ona przezarąbista!!! Dawno nie słyszałem tak genialnego połączenia starych, pikselowych beat'ów ze współczesną muzyką. Brawo dla Toby'ego Foxa za muzykę!!!!
Po trzecie grafika. Nawiązuję do ery SNES'a i bardzo mnie to cieszy. Ja jestem fanem gier z tamtej epoki i takie podejście bardzo mi odpowiada.
Po czwarte dialogi. Dialogi jak i klimat w tej grze są cholernie wzorowe. Nie raz śmiałem się czy starałem się nie płakać, bo tak mi było do śmiechu, czy też do smutku z danego powodu.
Po piąte różne rzeczy do znalezienia oraz tzw. Easter Eggi. W tej grze jest naprawdę sporo przedmiotów do znalezienia. Niektóre są do odnalezienia w grze, ale żeby odkryć kolejne, trzeba mieszać w plikach gry. Dokładnie. Trzeba pokombinować z grą, żeby znaleźć ukryte rzeczy.
Po szóste. Zabawy programistów. Zaskoczył mnie fakt, że gra np: potrafi sama w odpowiednim momencie się wyłączyć, zmienić nazwę, włączyć się z innym skutkiem i zapisem niż ostatnio. Naprawdę doceniam wkład twórców w tę część

SPOILER!!! W grze są 3 zakończenia główne: neutralne (tutaj możemy kombinować ile chcemy, jedyne co się zmieni to dialogi), Pacyfistyczne, czyli to prawdziwe, oraz ludobójcze. Rada: Najpierw przejdźcie zakończenie dobre, a dopiero potem złe. Dlaczego? Ponieważ jeżeli zaczniecie od złego, to zostaną zmienione niektóre dialogi oraz zakończenia. Żeby tego było mało, nie każdy potrafi uratować zapis z dobrym zakończeniem. Sugerowałbym przed zaczęciem złej drogi znaleźć zapis z neutralnej bądź dobrej ścieżki, skopiować ten zapis, a po skończeniu złej ścieżki, wklejenie z powrotem zapisu poprzedniego.

Czy gra ma jakieś minusy? Nie ma. Moim zdaniem jedynym minusem jest to, że są osoby, które jeszcze w to nie zagrały.

Undertale jest to genialna gra, pełna świetnego klimatu, historii, bohaterów itp. Żałuję , że przełamałem się dopiero teraz, aby w to zagrać. Tak świetnego tytułu nie warto odkładać na później, zwłaszcza, że gdy się w niego wejdzie, to zostanie się z nim do samego końca. I aż dziw bierze, że ta gra została zrobiona przez tylko 2 ludzi, których imiona to Toby Fox i Temmie Chang. Naprawdę duży szacunek!

piątek, 3 czerwca 2016

Komentarz #1 Czy Overwatch jest za drogi?

Witam wszystkich bardzo serdecznie w moim pierwszym artykule z cyklu,,Komentarz''. Będę w nim komentował niektóre decyzje oraz zjawiska w branży gier, a także na waszą prośbę inne rzeczy.

UWAGA!!! Komentarze są to wyłącznie moje opinie. Doceniam to, że inni mogą mieć inne zdanie na dany temat, dlatego czytając ten artykuł proszę wziąć pod uwagę, że to jest tylko moje zdanie.
Overwatch, najnowsza gra studia Blizzard wyszła dość niedawno, bo raptem tydzień temu. Wszyscy ją pochwalają. Świetna grafika, zarąbisty gameplay, wspaniała ścieżka dźwiękowa, ciekawe systemy rozgrywki itd. Ja także się z tym zgadzam. Ja do Overwatch nic osobiście nie mam, poza jedną rzeczą na którą narzeka wielu graczy, mianowicie jest to cena.

Cena tej gry sieciowej wynosi 200-230 zł. Moim zdanie jest to troszeczkę za dużo. Taka cena doprowadziła do tego, że wielu graczy chce, aby gra była w modelu Free-2-Play mikropłatnościami , a nie Buy-2-Play. Ja osobiście się z nimi zgadzam. Uważam, że ta gra to majstersztyk, ale jednak należy pamiętać, że to gra sieciowa. A co powoduje taką irytację u mnie. Głownie strach. A przed czym zapytacie. Otóż sytuacja jest prosta. W tej chwili istnieją 2 możliwości: albo gra będzie się miała bardzo dobrze i nigdy nie padnie( sam mam taką opinię, że taka gra może należeć do gier, które będą trwać zawsze jak np: League of Legends albo Counter Strike), jednak zawsze pozostaje ta gorsza opcja, że gra padnie po kilku miesiącach i 200 zł na sieciówkę poszło brzydko się wyrażając ,,walić''. A tego byśmy nie chcieli.

Jak na razie Overwatch ma się bardzo dobrze, ale nigdy nic nie wiadomo. Ja wiem, że Blizzard jest to firma, która gry wypuszcza rzadko (jedna na kilka lat), ale jak już jakąś wypuści, to mogę być pewny, że taki tytuł pozamiata. Blizzard jednak każe sobie sporo płacić za jakość.

Wielu ludzi zastanawia się czy warto wydać te 200 zł na grę sieciową i nie poczekać do przeceny. Moja odpowiedź na to pytanie jest prosta, nie warto czekać do przeceny. A dlaczego? Z tego co mi wiadomo to obniżenie cen gier u Blizzarda jest rzadka. Zaraz mi ktoś wyjedzie z tym, że w sklepach ceny spadają, ale nie na stronie Blizzarda.

Dobrze. Podsumowując. Czy według mnie warto wydać te 200zł(co wcale nie jest mała sumą) na Overwatch. Według mnie... jak najbardziej. Wiem, że to dużo pieniędzy, ale naprawdę warto choć przez parę dni zainteresować się tą grą. Już po samej Becie było widać, że gra ma sporą grupę odbiorców, wiec mam dużą nadzieję, że taki stan się utrzyma( w tym momencie grę kupiło ok.7 mln osób). Też bym chciał aby gra była F2P, ale nie można mieć wszystkiego. Ja osobiście nie żałuję wydanych pieniędzy. A wręcz gorąco polecam!!!


piątek, 13 maja 2016

Geometry Wars: Retro Evolved

Jestem dość młodym człowiekiem. Można by powiedzieć, że jestem inny, niż nasze dzisiejsze pokolenie. Podczas gdy inni nastolatkowie słuchają techno, dubstepu oraz Justina Biebiera, ja wolę Queen, AC/DC oraz Michaela Jacksona, albo gdy oni siedzą na telefonach, ja wolę wyjść na miasto. Jak byłem trochę młodszy, rzadko, ale jednak miałem okazję wejść do salonów gier, które dziś bardzo szybko umierają śmiercią naturalną. Pamiętam do dziś takie gry jak Puzzle Bubble, Metal Slug, Mortal Kombat 4 czy OutRun. Ja osobiście bardzo lubię grać w gry ala z automatu. Gry typu Asteroids czy Defender, oraz 1941 wywołują u mnie miłe wspomnienia. Na Steamie podczas jakiejś wyprzedaży postanowiłem kupić Geometry Wars:Retro Evolved. Gdy ją odpaliłem, poczułem się, tak, jakbym grał na automacie.
W grze wcielamy się w biały statek, który na średniej wielkości obszarze musi zniszczyć jak największą liczbę statków, które wyglądają jak figury geometryczne. Cały gameplay polega na tym, że białym statkiem latamy, strzelamy i ogólnie musimy przetrwać jak najdłużej. Sterowanie jest proste (osobiście polecam granie na padzie, gdyż na klawiaturze jest trochę niewygodnie) lewy drążek to ruch statku, prawy drążek to strzelanie, a dowolny spust to bomba, której używamy, gdy uważamy że musimy, wtedy wszystkie statki przeciwnika zostają zniszczone. Im dłużej przetrwamy oraz im więcej punktów zdobędziemy bez śmierci, tym lepiej. Im więcej statków zniszczonych , tym większy mnożnik punktów, dzięki czemu możemy zdobyć jeszcze więcej punktów. Za określoną liczbę punktów możemy zdobyć także nagrody. Za 10,000 mamy polepszenie broni(może szybciej strzelać, albo strzelać na większy obszar), za 75,000 punktów mamy dodatkowe życie, a za 100,000 punktów mamy dodatkową bombę. Mamy jedynie 3 życia i 3 bomby, a żeby było ciekawiej, zetknięcie z którym kolwiek z wrogów natychmiastowo zabiera nam jedno życie. Muszę tutaj także powiedzieć o pewnym utrudnieniu. Mianowicie każdy wrogi statek po eksplozji  wybucha jak fajerwerk, powodując eksplozję kolorów, która nam utrudnia zauważanie wrogów. Na początku nam to może nie przeszkadzać, ale w późniejszej fazie gry ta ilość kolorów jest już tak duża, że skutecznie może nam utrudnić grę. Po straceniu wszystkich żyć możemy się wpisać na tabelę wyników, która jest tylko do wglądu lokalnego, czyli niestety nie ma żadnej funkcji sieciowej, żeby pochwalić się swoim wynikiem.

W menu głównym możemy oprócz rozpoczęcia gry oraz sprawdzenia tabeli wyników zobaczyć jakie osiągnięcia odblokowaliśmy albo możemy odblokować, wejść w opcje, w których możemy sprawdzić jak grać w tę grę, ustawić sterowanie, grafikę i dźwięk

Grafika w tej grze jest prosta, jednak ma w osobie jedyny i niepowtarzalny urok. Jakby dobrze poszło, można by ją uznać za grę a z automatów. Wszystkie statki wyglądają dokładnie jak figury geometryczne na lekcjach matematyki. Nawet siatka po której walczymy wydaję się jak ruchoma kartka w kratkę.

Muzyka, podobnie jak i dźwięki są dobrze zrobione. Muzyki nie ma prawie wcale, jest głównie podczas gry i jest to jeden kawałek. Pomimo,że słuchałem tego utworu już kilkanaście razy, to nadal mi się podoba i nie miałem zamiaru go wyciszyć. Dźwięki statków, strzałów, wybuchów są świetnie zrobione i podobnie jak grafika, są dość proste.

Jedynymi minusami jakimi mogę się doszukać w tej grze jest dość wysoka cena na Steamie (4 euro na Steamie to około 16 złotych), a także brak głębi. Jest to prosta automatówka, którą można włączyć, gdy nudzi nam się i nie mamy za bardzo w co grać, albo chcemy się poczuć jakbyśmy grali na automacie.

Gra pomimo braku głębi, jest prostą, ale świetną produkcją. Dobrze przemyślane, proste sterowanie, świetny gameplay, prosta, ale dobra grafika oraz czynnik ,,jeszcze tylko jedna gra'' powoduje, że warto zainteresować się tą produkcją. Jest to też dobry sposób na poznanie geometrii, jeżeli nie uważaliście na lekcjach matematyki.

P.S Nie polecałbym grania w tę grę osobom z epilepsją. Z uwagi na dużą ilość różnych świateł oraz kolorów, mogą oni dostać ataku. Ja po prostu nie chcę, aby komukolwiek coś się stało.


sobota, 7 maja 2016

Choroba. Przedłużenie recenzji.

Bardzo mi przykro, ale niestety dopadła mnie choroba w postaci okropnego kaszlu, bólu gardła, kataru i osłabienia. Nie wiem do kiedy wyzdrowieje, więc niestety muszę ponownie przesunąć recenzję :( :(. Postaram się coś napisać, jak tylko wyzdrowieje, ale do tego czasu muszę leżeć w łóżku.

wtorek, 19 kwietnia 2016

Tygodniowa wycieczka. Brak recenzji.

Witam wszystkich. Chciałbym poinformować o ok.tygodniowej nieobecności na blogu. Przyczyną jest tygodniowa wycieczka szkolna (mianowicie od 24.4.-29.4). Potem wrócę. Chciałbym jeszcze poinformować o tym, że wiem, że recenzje pojawiają się nieregularnie, więc chciałbym powiedzieć, że recenzję pojawiać się tak plus minus co 2-3 tygodnie jedna. Miłego wieczoru życzę :D.

sobota, 16 kwietnia 2016

Luftrausers

Na telefonach dominują trzy typy gier: free-to-play, strategiczne oraz endless runner. Ten ostatni polega na tym, że nie mamy wygrać, a jak najdłużej się utrzymać i zdobyć jak najwięcej punktów. Firma Vlambeer wpadła na pomysł, by ten pomysł przenieść na PS3, PS VITĘ, PC w dość niecodziennej formie. Jak on wypada?
W grze wcielamy się w pilota, którego zadaniem jest utrzymać się jak najdłużej na polu walki, kiedy to ze wszystkich stron atakują nas samoloty, odrzutowce, statki, łodzie podwodne, wielkie lotniskowce, a czasem nawet ogromny sterowiec.

Cała gra polega na jak najdłuższym wytrzymaniu na polu walki oraz na zdobyciu jak największej ilości punktów. Punkty zdobywamy, gdy niszczymy maszyny wrogów. Za każdego zniszczonego wroga zwiększa nam się także mnożnik combo, który może urosnąć max. do 20. Im większy licznik combo, tym więcej punktów za każdy zniszczony pojazd dostaniemy. Sterowanie jest proste jak konstrukcja cepa. Strzałka w dół to uruchomienie silnika, strzałka lewo oraz prawo to obrót samolotem, a X to strzał samolotu. Wokół nas będzie latać mnóstwo pojazdów, oraz jeszcze więcej pocisków, więc naturalnym jest, że nie mogliśmy zostać nie wyposażeni w zdolności defensywne. Po otrzymaniu obrażeń, gdy przestaniemy na chwilę strzelać, nasz samolot sam będzie się naprawiał. Oprócz unikania pocisków, musimy też uważać, aby nie wpaść do wody lub też nie polecieć za wysoko w chmury. Po każdej rozgrywce możemy zmodyfikować nasz samolot, spojrzeć na postęp w zdobywaniu nowego poziomu doświadczenia oraz zobaczyć jakie aktualnie mamy misje. Nowe części dla samolotu zdobywamy po wbiciu poziomu lub po wykonaniu misji. Misje są(i to zabrzmi trochę dziwnie) różne dla każdej części samolotu. np: mamy zabić określoną liczbę wrogów silnikiem, który strzela, zniszczyć określoną ilość wrogów wpadając na nich, czy też zdobyć max combo. Części naszego samolotu posiadają różne atuty, ale też wady. Grube opancerzenie zwiększa nasze życie, ale skutkuje to utratą szybkości obrotu samolotu czy też rakiety są potężne, bo zadają duże obrażenia, jednak potrzebują chwili ,aby się przeładować. Gdy już uporamy się ze wszystkim, możemy dalej starać się pobić swój rekord.
Grafika jest klimatyczna. Rozpikselowane postacie, samoloty, statki tworzą klimat jak w latach 80-90, a szaro-brązowy filtr tylko dodaje uroku.

Z muzyką wiąże się ciekawa sprawa. W hangarze jest zawsze taka sama, ale dla każdej kombinacji, przynajmniej na początku jest inna, a dopiero w połowie znowu jest powtarzalna, ale to dobrze, bo taka muzyka dobrze współgra z całą grą.

Gra ma parę minusów. Po pierwsze, niektóre zadania czasami są za trudne i wymagają czasu, aby je zaliczyć. Po drugie, cena gry jest dosyć spora. Faktycznie, kilka miesięcy temu gra była w PS Plus, ale to było kilka miesięcy temu. Cena gry znowu wynosi 35zł. Chociaż dostajemy w pakiecie wersję na PS VITĘ oraz PS3 , to trochę za dużo. Po trzecie, gra kojarzy mi się z endless runnerami na komórki. Tam co prawda są reklamy, ale są za darmo. A muzyka mimo że wypowiedziałem się o niej pozytywnie, czasami(przynajmniej mnie) irytuje.

Luftrausers. Endless runner, który trafił na konsole stacjonarne Playstation oraz PC nie jest może grą wybitną, ale jest na pewno grą oryginalną. Cena może i jest spora, ale radzę wam, że gdyby zeszła tak powiedzmy do 20zł, to brać śmiało. Gra idealna, gdyby wam zabrakło baterii w telefonie, albo gdybyście chcieli poczuć się jak powietrzny Rambo i wszystkie machiny zastrzelić, ot tak po prostu. Miłego strzelania samolotem.


środa, 13 kwietnia 2016

Nowy członek rodziny konsol.

Mam dla was dobrą nowinę. MAM KONSOLĘ PS VITA!!! A to znaczy, że oprócz recenzji na podane przeze mnie konsolę trzeba dać +PS VITA. Spodziewajcie się recenzji niedługo na właśnie ten sprzęt.

niedziela, 27 marca 2016

Wielkanocne życzenia

Z okazji Świąt Wielkanocnych chciałbym wszystkim życzyć dużo zdrowia, szczęścia, leveli, golda, smacznego jajka, mokrego dyngusa a także bardzo dziękuję każdemu, kto zagląda na mojego bloga. Mam nadzieję, że te święta, będą wyjątkowe dla każdego. :D